Moment narodzin jako stopklatka

Nasz moment narodzin numerologicznie interpretowany jest jako pieczęć, odcisk czy stopklatka rzutująca na całe nasze życie
(z ostatnią częścią zdania będę jeszcze polemizował w innym wpisie). Wybitna to chwila, gdy oczom ukazuje się człowiek do tej pory nieznany nam dość dobrze, a jednocześnie tak bliski jak nikt inny. Z przyjściem na świat w numerologii klasycznej nierozerwalnie związana jest wibracja 1, a zatem początek, niewinność czy nieskończona paleta nowych możliwości. Tak byłoby dosłownie w warunkach doświadczalnych, czyli warunkach idealnych. I jak się to ma do określonej drogi życia? Jak się to ma do klucza wcielenia, do wyzwań, do biblioteki rodowej, do biblioteki karmicznej? Przecież to wszystko jest w określony sposób zdefiniowane. Czy więc rzeczywiście to JEDYNKA określa moment narodzenia? Tak, symbolicznie tak. Ale wraz z tym momentem często wylewa się wiadro pomyj. A dziecko od samego początku ciągnie ciężary jakich nie dźwignęło wielu przed nim, krzycząc z pretensją i żalem: „Dlaczego JA?”. Lub o ile otworzyło sobie kanały na przyjemniejsze doświadczenia rodzinne i karmiczne z dużą dozą pewności siebie: „Jam JEST”. I w jednym i drugim przypadku wykrzyczane w stylu niechybnie typowym dla wibracji JEDEN, a więc JA. Jednak to co za tym JA stoi, kryje się już głębiej. Nie tylko w dacie i godzinie urodzenia, lecz w całym kodzie który ten 12-cyfrowy ciąg cyfr tworzy. To kopalnia wiedzy o nas samych która ujęta została w jednej chwili. Chwili która od momentu narodzin tworzy definicje JA. A życie zmusza nas bezwzględnie by do tego momentu wciąż wracać i wracać, by definicję tą zmieniać na własny unikalny sposób, pisząc swój własny unikalny kod.